Czy jajko z niespodzianką może mieć bardziej banalną nazwę niż 'Kinder Surprise'? Dziecięca marka nie musi mieć dziecinnego stylu, jeśli nazywający wie, co chce osiągnąć, rezygnując z najbardziej oczywistego rozwiązania. Tu liczyła się tylko informacja. Lubicie niespodzianki? Sprzedamy je Wam bez żadnej wymyślnej reklamy. Gdy transakcja jest tak prosta, nie ma potrzeby nazywania jej w szczególnie wyrafinowany sposób — i to jest właśnie najwyższy stopień wyrafinowania.
Doskonałą opcją na dziecięcą markę było by natomiast 'Google'. Dziś uważa się tę nazwę za doskonałą, bo jej właściciel są bardzo zamożni. Teraz każdy chciałby być Googlem, kto jednak chciał nim być, gdy firma dopiero startowała? To nazwa, która brzmi dziecięco, i nawet, gdy zna się już potęgę tej firmy, nie brzmi zbyt poważnie. Gu, gu, gu — gugają dzieci na całym świecie, i jakoś wcale nie kojarzy to się z jakością ani zyskami. Podwojona literka i wielokolorowy napis wzmacniają to wrażenie.
Zdolny Ilja Kalimulin pokazał to na obrazkach — warto zobaczyć tę galerię, zanim nazwie się cokolwiek. Tylko papierosy Lipton i zabawka Google dają odpowiednie wrażenie realizmu; z reszty za to można się pośmiać, a przy okazji przypomnieć sobie, że to nie nazwa decyduje, a nazywający. To, co zwiemy Google, pod inną nazwą również by zarabiało.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz