Jakie szanse miała by partia polityczna o nazwie 'Polacy Kochają Polaków'? Skrót PKP brzmi znajomo, ale też nie ma zbyt dobrego wizerunku. Są jednak na świecie miejsca, w których miłość nie kojarzy się źle, wręcz przeciwnie — zwycięża (w wyborach).
Tym krajem pełnym ciepłych uczuć jest Tajlandia, gdzie jeden z najbogatszych i najbardziej wpływowych polityków przez dziewięć lat (1998-2007) działał pod szyldem partii 'Thai Rak Thai' (พรรคไทยรักไทย dla dociekliwych), co po nadwiślańsku znaczy 'Tajowie Kochają Tajów'.
Wśród rozchwianych platform, porozumień i stronnictw taka nazwa rozczula. Do tej pory słyszeliśmy, że Tajów kochają bogaci Szwedzi i starzy Niemcy. Teraz okazuje się, że miłości w życiu publicznym jest tam jeszcze więcej.
Jak taka nazwa mogła by brzmieć u nas? Polak Polaka — co? A może Polak Polakowi...? Cokolwiek to by było, miłość jest wykluczona. Nie możemy być przecież drudzy. Wiemy wszak wszyscy, że prawdziwa miłość jest tylko jedna.
11 grudnia 2013
Jak kocha,
to zagłosuje.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz