Chińska firma motoryzacyjna chciała nazwać swój samochód Trumpchi. Trump od 'najlepszy' i 'chi' od China.
Wydawało im się to normalne. Zdziwili się, gdy w komentarzach zwaliła się na nich lawina śmiechu.
Nikomu poza nimi nie wydawało się to normalne.
Ile jest w tym szacunku do urzędu prezydenta. Jaki odruchowy, tysiącletni, konfucjański respekt dla najwyższego stanowiska.
Jaki brak szacunku dla pozycji społecznej okazali ludzie Zachodu.
Dla nich wszystko jest albo nudne, albo śmieszne.
Od zera do milionera – czyli można dość do potęgi i być zerem,
myśli sobie Chińczyk. Niedobra cywilizacja, myśli!
Ile pecha – bo okazało się, że Trumpchi miało brzmieć
podobnie do chińskiego Chuanqi, czyli 'legendarnie'.
Prezydent pojawił się tam zupełnie przypadkiem.
Który to łut szczęścia w życiu Donalda J. Trumpa?
A po angielsku 'epic'. A po naszemu — 'jak zwykle'.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz